Dzień za dniem i coraz bliżej powrót do Polski, ach tak już tylko pięć dni, ku mojemu szczęściu był blisko Ernest, który już odliczał do mojego przyjazdu, tak za nim tęsknie chcę wracać, do niego wiem że bardzo mi na nim zależy i już nie mogę się doczekać naszego spotkania, może z tego coś wyjdzie bardzo bym tego chciała. Moje kolejne dni były zaplanowane, zakupy i wypady na plażę o tak! Włoska moda skradła moje serce, różne fasony sukienek i spódnic, których nie znajdę w pobliskich sklepach w Polsce, a za nim będą w naszym kraju modne. to ja już będę je mieć, dzięki zakupom zapominam o świecie i mam chwilę tylko dla siebie, dziś wybrałyśmy się do pobliskich sklepów w Catanii. Wchodząc od sklepu do sklepu podchodziły do nas ekspedientki z pytaniem czy w czymś pomóc, bardzo miłe kobiety, doradzały nam w wyborze najnowszej kolekcji ubrań i butów, mierzenia nie było końca czas leciał nieubłaganie szybko a ja taka wniebowzięta kończyłam przymierzanie koszul. Niestety zakupy dobiegały końca mówiłyśmy wrócić do domu i przygotować się na wyjście do znajomych cioci, wiec wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do domu. Odświeżyłyśmy się i ubrałyśmy w nasze nowo zakupione kreacje i ruszyłyśmy do wyjścia, moim dzisiejszym zakupem była błękitna sukienka przed kolano ze złotym paseczkiem w talii, ku mojemu zdziwieniu prezentowała się idealnie byłam zadowolona z jej kupna, a do tego czarne szpilki i mała torebka. Moje długie, brązowe włosy rozpuściłam. Nasza podróż trwała kilka minut, widać było zachodzące słońce przy blasku błękitnej morskiej wody, uchyliłam okno i powiewał lekki, orzeźwiający wiaterek, za to uwielbiałam Sycylię!
Nasza podróż dobiegała końca, wjechałyśmy w ogromny wjazd otoczony z obydwu stron kwitnącymi na różowo oleandrami. Dom koloru beżowego o dużej ilości okien , w które wpadało słońce,a tuż za nim znajdował się basen, który bardzo mi się spodobał, otoczony
tamtejszą roślinnością, bugenwilla, chińska róża i rożnego koloru
oleandry, widok cudowny, a zapach jeszcze piękniejszy. Okolica wydawała się bardzo cicha i spokojna, oddalona od drogi. Wysiadłyśmy z auta i bardzo radośnie powitali nas znajomi mojej cioci, ich rodzina składała się z pięciu osób. Kobieta imieniem Costanza bardzo elegancka uśmiechnięta i wyrafinowana dama, o zgrabnej sylwetce ubrana była w tzw. ''małą czarną'' a do tego czerwone szpilki dodawały jej dużo uroku. Adriano mąż kobiety był dosyć spokojnym mężczyzną o charakterystycznej włoskiej urodzie jego delikatne rysy twarzy bardzo go odmładzały.
Jeden z ich synów Giorgio miał 18 lat był wysoki i wysportowany, zajmował się kulturystyką, jego osobowość była ciekawa, miły i uczynny chłopak był podobny do matki, drugi zaś 20 letni Silvestro, był niskim brunetem o piwnych oczach, bardziej wulgarny i nieokrzesany, ale również zabawny, Cornellia była bardzo delikatna i wyniosła, nie chciała z nami rozmawiać siedziała i zajmowali się swoją komórką, nie obchodziło ją to,że są wśród niej goście w ogóle nie przejmowała się niczym i bardzo różniła się od chłopaków była chłodna i nie miła.
Po zapoznaniu udaliśmy się wszyscy do ogromnego ogrodu, który był oświetlony
lampionami,a w tle leciała cicho włoska muzyka, dodawała temu miejscu prawdziwego klimatu, usiedliśmy na białych krzesełkach wokół dużego stołu
i zagłębiliśmy się w rozmowie, ja po mimo małego zasobu włoskiego słownictwa
operowałam językiem angielskim, z chłopakami miałam wspólny temat muzykę i sport, rozmowa trwała bardzo długo, atmosfera była
przyjazna czas leciał i nawet nie wiem kiedy była już godzina
22;30. Nasza wizyta dobiegała końca, pożegnałyśmy się i wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy w drogę, powiem szczerze, że bardzo miło spędziłam wieczór. Gdy wróciliśmy do domu, poszłam wziąć prysznic i położyłam się spać.
Następnego dnia tuż po obiedzie wybrałyśmy się na plażę, jak zawsze tłum ludzi,dzieci bawiące się w piasku i dorośli podtrzymujący swoim pociechom towarzystwa. Wraz z mamą usiadłyśmy na kocu a ciocia poszła pływać,dzień był bardzo upalny a woda chłodna. Na środku plaży chodził ze swoim straganem, bo inaczej tego nazwać się nie dało ciemnoskóry mężczyzna, który sprzedawał bransoletki, okulary przeciwsłoneczne, ręczniki, akcesoria do pływania, parasole, czapki i kremy do opalania. Podchodził do każdej osoby z pytaniem czy coś kupi, nosił swój asortyment w tym upale, było mi go tak bardzo szkoda, wstałam i podeszłam do mężczyzny i obejrzałam róże bransoletki, wybrałam z pośród wielu, dwie jedną różową z literką ''N'' a drugą błękitną z napisem ''Smile'' zapłaciłam za nie 2 euro, to tak nie wiele! Po chwili ujrzałam na twarzy mężczyzny uśmiech i wiem że było warto! Byłam zadowolona z kupna, sprawiłam temu panu radość i sobie również. Godziny mijały a ja wracałam myślami do wydarzeń z ubiegłych tygodni moje rozmyślania ciągnęły się za mną i zdaję sobie sprawę z tego że nie ucieknę od nich, ale dzięki temu iż jestem tutaj mniej cierpię. Zastanawiam się co dzieję się z Piotrkiem, nie wiedziałam co robi i z kim przebywa, ale musiałam się oddalić by zaznać choć trochę spokoju...
Witajcie kochani przychodzę do was z nowym rozdziałem!
Czekam na wasze komentarze i pytania na ask'u!
Zapraszam was również do śledzenia mnie na Facebook'u.
A gimnazjalistom życzę powodzenia na testach, żebyście dali z siebie wszystko nie przejmowali się, że w czymś nie daliście rady, jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy,pamiętajcie o tym!
A przyszłym maturzystom życzę dużo cierpliwości i wiary w siebie i swoje możliwości! Trzymam za Was kciuki! Do zobaczenia ! :*
Ask: https://ask.fm/Emptyypromisesinfo
Fb: https://www.facebook.com/Empty-promises-blog-1122866627746848/?ref=aymt_homepage_panel
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
piątek, 18 marca 2016
Rozdział XII
Tego dnia wraz ze znajomymi mojej cioci udaliśmy się na Taorminę tak zwaną ''perełkę Sycylii''. Jest to najsłynniejsze miejsce na tej wyspie. Położona jest na stokach Gór. Wyjechaliśmy dosyć wcześnie, ponieważ miejsce naszego zamieszkania od celu naszej wędrówki dzieliło kilkanaście kilometrów. Podróż trwała około dwie godziny, ale było warto. Muszę też dodać, że kocham jeździć samochodem i podziwiać widoki, wiec nie chciałam nic stracić. Pejzaż jaki wtedy widziałam jest nie do opisania. Jak dotąd jeszcze nie widziałam aż tak pięknych widoków. A Taormina zapierała dech w piersiach, ten widok był rajem dla mych oczu. Widok na morze z wysokości 250m.n.p.m to było coś niesamowitego. Jednymi z atrakcji turystycznych na Taorminie był teatr grecki i plac katedralny. W mieście było wielu turystów jak i mieszkańców do tego wąskie uliczki sprawiały, że było strasznie ciasno i duszno. Jednym z piękniejszych widoków były średniowieczne pałace otoczone pięknymi, geometrycznie zaprojektowanymi ogrodami z ogromną ilością kwiatów. Przechadzając się tamtędy, można było poczuć zapach tych roślin. W centrum było wiele małych sklepików, w których można wzbogacić się o jakieś pamiątki. Podziwianiu i oglądaniu nie było końca. Spędziliśmy tam kilka godzin, a ja wciąż nie miałam dosyć. Zdając sobie sprawę z tego gdzie jestem, pragnęłam by moi najbliżsi byli tu ze mną i podziwiali to piękne miejsce, bo opowiadając im gdzie jestem nie pokażę im tego co tak naprawdę widzę .
Następnego dnia dostałam słodkiego smsa od Ernesta, napisał, że bardzo za mną tęskni i nie może doczekać się aż wrócę. Zdawałam sobie sprawę, że z czasem zaczynam czuć do niego coś więcej i nie traktuje go tylko jak przyjaciela. Jego smsy dawały mi wielką nadzieję, że z naszej znajomości może coś być. Jest to moim marzeniem, ale czy zdoła się spełnić zobaczymy kiedy wrócę do Polski. Chcę, aby czas biegł szybciej bym mogła już go zobaczyć, przytulić, trzymać za rękę i spędzić z nim resztę wakacji. Chciałabym móc widywać jego szczery uśmiech i już nie tęsknić. O Emilu już nie warto wspominać, nie odzywał się, nie napisał ani jednego smsa od tygodnia, wiec co mam o nim sądzić? Chyba to już zamknięty temat, nie oczekuje od niego nic. Możemy się przyjaźnić ,ale czy to można nazwać choć trochę przyjaźnią ? Nie wiem, zawiodłam się na nim, czułam się przy nim tak wyjątkowo, ale teraz czuję tylko pustkę. Ta cisza mnie tylko przytłacza, ale fakt, że Ernest o mnie pamięta jest moim lekiem. Gdy tylko czytam sms, którego wysyła mi codziennie, pojawia mi się uśmiech, który jest usprawiedliwiony. Z jednej strony chcę już wracać, jeszcze tydzień i będę z moimi bliskimi. Wrócę do mojego życia. a z drugiej nie chce bo nie zniosę widoku Piotrka, przyprawia mnie o troski bo zabrał mi kawałek mojego serca i nie jestem już tą osobą, którą byłam i wiem że już nie będę taka sama.
Na kolacji znajomych Włochów weszłam na chwilę na Internet bo miałam taka możliwość przeczytałam coś czego nie powinnam weszłam na stronę Piotrka, w której wypisując mnie same kłamstwa, i najgorszą rzecz jaka przeszła mi przed oczami był tekst: Ja jej nie kocham. Żałuję tego związku. To był cios w samo serce nie spodziewałam się, aż takich słów z jego strony w tym czasie nie znajdę już żadnego usprawiedliwienia nie nienawidzę go i już nie chcę go nigdy spotkać, miałam łzy w oczach poszłam szybszym krokiem do łazienki by nie zrobić scen i wstydu mojej cioci. Krople leż spływały po mych policzkach, moje ciało telepało się z nerwów i emocji nie umiałam nad tym zapanować, nie zdawałam sobie sprawy że tak cudowny dzień zakończy się tak okropnie. Czytając to kilka razy miałam wszystkie wspomnienia przed oczami rok po roku, miesiąc po miesiącu, tydzień po tygodniu, dzień za dniem wszystko dosłownie wszystko. A pod spodem dopiski ze podoba mu się jakaś dziewczyna, że ją uwielbia ale nie byłam to ja, tylko inna, to chyba bolało najbardziej ktoś inny nie ja. Moja nieobecność z gośćmi przeciągnęła się do 30 minut, po chwili usłyszałam pukanie do drzwi przez moją mamę z pytaniem czyj wszystko okej, skłamałam i powiedziałam,że chyba coś mi zaszkodziło i źle się czuję. Otarłam zły i wyszłam, postanowiłyśmy już wrócić do mieszkania. Wracając do domu wiedziałam, że jednak mój ból jest coraz silniejszy, jego słowa nie mieściły mi się w głowie jak mógł tak mnie oczerniać, czuję do niego obrzydzenie co się stało z moim Piotrkiem, tym moim ukochanym, moją największa miłością, mym uśmiechem gdzie się podział, gdzie uciekł w dalekie zakątki bym nie mogła go odnaleźć...
Następnego dnia dostałam słodkiego smsa od Ernesta, napisał, że bardzo za mną tęskni i nie może doczekać się aż wrócę. Zdawałam sobie sprawę, że z czasem zaczynam czuć do niego coś więcej i nie traktuje go tylko jak przyjaciela. Jego smsy dawały mi wielką nadzieję, że z naszej znajomości może coś być. Jest to moim marzeniem, ale czy zdoła się spełnić zobaczymy kiedy wrócę do Polski. Chcę, aby czas biegł szybciej bym mogła już go zobaczyć, przytulić, trzymać za rękę i spędzić z nim resztę wakacji. Chciałabym móc widywać jego szczery uśmiech i już nie tęsknić. O Emilu już nie warto wspominać, nie odzywał się, nie napisał ani jednego smsa od tygodnia, wiec co mam o nim sądzić? Chyba to już zamknięty temat, nie oczekuje od niego nic. Możemy się przyjaźnić ,ale czy to można nazwać choć trochę przyjaźnią ? Nie wiem, zawiodłam się na nim, czułam się przy nim tak wyjątkowo, ale teraz czuję tylko pustkę. Ta cisza mnie tylko przytłacza, ale fakt, że Ernest o mnie pamięta jest moim lekiem. Gdy tylko czytam sms, którego wysyła mi codziennie, pojawia mi się uśmiech, który jest usprawiedliwiony. Z jednej strony chcę już wracać, jeszcze tydzień i będę z moimi bliskimi. Wrócę do mojego życia. a z drugiej nie chce bo nie zniosę widoku Piotrka, przyprawia mnie o troski bo zabrał mi kawałek mojego serca i nie jestem już tą osobą, którą byłam i wiem że już nie będę taka sama.
Na kolacji znajomych Włochów weszłam na chwilę na Internet bo miałam taka możliwość przeczytałam coś czego nie powinnam weszłam na stronę Piotrka, w której wypisując mnie same kłamstwa, i najgorszą rzecz jaka przeszła mi przed oczami był tekst: Ja jej nie kocham. Żałuję tego związku. To był cios w samo serce nie spodziewałam się, aż takich słów z jego strony w tym czasie nie znajdę już żadnego usprawiedliwienia nie nienawidzę go i już nie chcę go nigdy spotkać, miałam łzy w oczach poszłam szybszym krokiem do łazienki by nie zrobić scen i wstydu mojej cioci. Krople leż spływały po mych policzkach, moje ciało telepało się z nerwów i emocji nie umiałam nad tym zapanować, nie zdawałam sobie sprawy że tak cudowny dzień zakończy się tak okropnie. Czytając to kilka razy miałam wszystkie wspomnienia przed oczami rok po roku, miesiąc po miesiącu, tydzień po tygodniu, dzień za dniem wszystko dosłownie wszystko. A pod spodem dopiski ze podoba mu się jakaś dziewczyna, że ją uwielbia ale nie byłam to ja, tylko inna, to chyba bolało najbardziej ktoś inny nie ja. Moja nieobecność z gośćmi przeciągnęła się do 30 minut, po chwili usłyszałam pukanie do drzwi przez moją mamę z pytaniem czyj wszystko okej, skłamałam i powiedziałam,że chyba coś mi zaszkodziło i źle się czuję. Otarłam zły i wyszłam, postanowiłyśmy już wrócić do mieszkania. Wracając do domu wiedziałam, że jednak mój ból jest coraz silniejszy, jego słowa nie mieściły mi się w głowie jak mógł tak mnie oczerniać, czuję do niego obrzydzenie co się stało z moim Piotrkiem, tym moim ukochanym, moją największa miłością, mym uśmiechem gdzie się podział, gdzie uciekł w dalekie zakątki bym nie mogła go odnaleźć...
Przepiękny widok z Taorminy ;)
Teatr ;)
Antyki i trochę roślinności ;)
Cudowne pamiątki ;)
Wąskie uliczki ;)
Witajcie kochani przychodzę do was z kolejnym rozdziałem i zdjęciami z moich wakacji ;)
Dziękuję, że jesteście ze mną i jest was coraz więcej.
Śledźcie mnie na Fanpage
niedziela, 28 lutego 2016
Rozdział XI
No i tak mijał dzień za dniem moich cudownych wakacji w pełnym słońcu. Z upływem czasu moja tęsknota za ojczystym krajem i ludźmi była coraz mocniejsza, ale dzięki niej wytrwałam w próbie czasu. Wraz z mamą i ciocią udałyśmy się na piaszczystą plażę. Jeszcze niedawno widywałam ją tylko na zdjęciach, a dziś spoglądam na ten piękny widok, pejzaż nie do opisania i ta orzeźwiająca morska bryza, cudowne gorące słońce i błękitne morze czego chcieć więcej? Setki turystów i mieszkańców, świetne wakacje o jakich marzyłam. Dziękuję cioci, że mogę tu być i widzieć to czego inni nie mogą. Ze względu na to, że wraz z mamą nie umiałyśmy pływać, wybrałyśmy się na spacer wzdłuż plaży. Morze wyglądało niesamowicie, wysokie fale odbijające się o skały, a w oddali statek, błękitna woda słoneczne promienie ukazywały cudowny widok dla mych oczu. Morze wyrzucało piękne morskie skarby, a były nimi wszelakiego rodzaju muszelki. Zbierałam i zbierałam tyle piękności które muszę mieć ! Były one takie niesamowite i tajemnicze. Gdy szłam zaczęłam rozmyślać o Emilu i Erneście. W ciągu tego tygodnia Ernest odzywał się w smsach, w których opisywałam mu swój cały dzień i nie brakowało pytania co u mnie, za każdym razem na końcu wiadomości pisał, że bardzo za mną tęskni. Było miło z jego strony, że odzywa się i nie chce by nasz znajomość się zakończyła i dba o to by trwała i miała się dobrze. Mogę go nazwać moim przyjacielem i wiem, że mogę na niego liczyć. Natomiast moja sytuacja z Emilem wydawała się bardzo skomplikowana, napisał tylko jedną wiadomość z pytaniem co u mnie i to wszystko, myślałam że po tym co mi wyznał, nasza znajomość przerodzi się w coś poważniejszego, ale jednak się myliłam, miałam nadzieję, że pokaże mi jak się stara i o mnie walczy, ale jednak tak się nie stało. Myślę, że jego wyznanie było jednym ze szczeniackich wybryków, ujawnił mi swoją dozgonną miłość i na tym się skończyło. Może to i lepiej, że w tak krótkim czasie poznałam jego zamiary, aby potem nie móc przez niego cierpieć tak jak przez Piotrka. Czasami o nim myślę, chodź z dnia na dzień coraz mniej. To chyba dobrze muszę choć trochę o nim zapomnieć. Nie chcę się już na kimś zawieść, a przede wszystkim znaleźć szczęście w kimś kto mnie nie skrzywdzi. Moje marzenia nie są na razie możliwe, ale na wszystko przyjdzie pora. Nasza wycieczka dobiegała końca, robiło się już coraz ciemniej, mym oczom ukazał się zachód słońca i niesamowity widok na morze. Tak romantycznie! Spoglądając na zachód słońca widziałam pary czule przytulone do siebie, a ja taka samotna siedząca na ręczniku. W takich chwilach czuję jak bardzo brakowało mi Piotrka, który jest przeszłością, ale w takich momentach powraca. Jego czuły dotyk i bliskość, której tak pragnęłam. Po dobrych kilku minutach postanowiłyśmy już wracać do mieszkania. Po powrocie do domu od razu udałam się do mojego pokoju, w tamtym momencie ogarną mnie smutek tak głęboki, że uroniłam łzę, odezwał się ból mojej duszy i tęsknota za moją miłością, moim światem, moim ramieniem, w które mogę się wypłakać. Ale tego już nie mam, pragnę z nim być ze wszystkich sił, jestem zdolna do wybaczenia, choć nie mam już powrotu. Gdy tylko o nim myślę w mojej podświadomości pojawia się obraz z ogniska, przerażający widok, nie na moje siły. Z tymi myślami zapłakana, zasnęłam...
Kochani chciałam Wam serdecznie podziękować za to, że jesteście tutaj ze Mną !
Zapraszam Was na mój Fanpage i aska ;)
https://www.facebook.com/Empty-promises-blog-1122866627746848/?ref=aymt_homepage_panel
https://ask.fm/Emptyypromisesinfo
Zostawiam Wam kilka zdjęć ze słonecznej Sycylii ;)
środa, 24 lutego 2016
Media społecznosciowe
Kochani!
Jakiś czas temu założyłam dla was ask, abyście mogli zadawać mi pytania dotyczące bloga, ale przede wszystkim aby mnie lepiej poznać.
Dzisiaj przychodzę do was z moim fanpag'em.
Zachęcam was do lajkowania strony na facebooku, aby być na bieżąco oraz do zadawania pytań na asku!
Rozdział pojawi się już niedługo!
Jakiś czas temu założyłam dla was ask, abyście mogli zadawać mi pytania dotyczące bloga, ale przede wszystkim aby mnie lepiej poznać.
Dzisiaj przychodzę do was z moim fanpag'em.
Zachęcam was do lajkowania strony na facebooku, aby być na bieżąco oraz do zadawania pytań na asku!
Rozdział pojawi się już niedługo!
piątek, 12 lutego 2016
Rozdział X
- O której jutro wyjeżdżasz? – zapytał mnie po chwili Ernest. - O siódmej rano muszę być już na miejscu- odpisałam - A mogłabyś mnie obudzić SMS?- No pewnie, że tak! A o jakiej treści ma być wiadomość?- Zaufam Ci i zdam się na twoją kreatywność!- Na pewno coś wymyślę! Ostatni dzień przed wyjazdem upłynął mi na rozmowie z moimi przyjaciółmi. Dawali mi dużo radości, miłości i wsparcia taką przyjaźń pragnęłam mieć i dostałam ją od losu. Jutro wyjazd w głębi serca cieszę się, że zobaczę ciocię i poznam trochę Sycylię. Choć z drugiej strony nie chcę wyjeżdżać i zostawić moich najbliższych. Ale myślę, że rozłąka utwierdzi nas w przekonaniu o trwałości naszej przyjaźni.
Mój budzik zadzwonił. Już czas, wreszcie wyjazd! Po wstaniu z łóżka od razu skierowałam się do łazienki, aby wziąć prysznic. Następnie ubrałam się w wygodne spodnie, koszulkę z krótkim rękawem, upięłam moje włosy w kok i poszłam zjeść śniadanie. Biorąc walizkę spojrzałam z uśmiechem na mój dom. Wspomnienia przelatywały mi w pamięci, będę tęsknić. Tato odwiózł mnie i mamę w miejsce odjazdu autokaru. Tuż przed siódmą rano było już kilka osób. Przy parkingu stali panowie, którzy sprawdzali bilety przyczepili również karteczki z naszymi nazwiskami do odpowiednich walizek. Pożegnałyśmy się z tatą i wsiadłyśmy do autokaru, zajmując najodpowiedniejsze według nas miejsca. Autokar był piętrowy i było w nim sporo miejsca. Siedząc na swoim miejscu rozejrzałam się po autobusie. Wśród pasażerów było zaskakująco dużo starszych ludzi. Na zegarku wybiła równo siódma, wiec spełniłam prośbę Ernesta i wysłałam mu SMSa o treści : '' Wstawaj śpiochu '' PS. Dobrze, że jesteś. Miałam go zaskoczyć i chyba to zrobiłam. Po kilku minutach odpisał. '' Dzień dobry. Ja też się cieszę, że jesteś. Już tęsknie. Miłej podróży, potem się odezwę." Po przeczytaniu odłożyłam telefon do torebki. Wzięłam swoją mp4 i włączyłam ulubiony utwór wysłany przez Ernesta. W czasie kiedy ja słuchałam muzyki, moja mama rozmawiała ze swoją koleżanką z dawnych lat, która jechała autokarem razem z nami.
W Opolu czekała nas przesiadka do właściwego autobusu. Wiec znów musiałyśmy zabrać walizki i wsiąść do właściwego autokaru. Przesiadka zajęła nam kilka dobrych minut. Po przejściu do drugiego autokaru zajęliśmy podobne miejsce i wpatrywałyśmy się w okno podziwiając widoki. Na Śląsku czekał na nas postój mieliśmy mieć godzinę na odpoczynek i zjedzenie obiadu, w tym czasie napisał do mnie Ernest tak jak obiecał, odezwał się z pytaniem co u mnie, jak podróż, jak się czuję, czy jestem zmęczona. Bardzo miło z jego strony, że się mną przejmuje. Dzięki niemu zdałam sobie sprawę, że dla kogoś mogę być ważna tak jak dawniej dla Piotrka. Emil nie odezwał się do mnie od czasu jego wyznania kilka dni temu. Dlaczego? Pewnie myśli, że ja napiszę. Nie wiem już sama, poczekam jeszcze trochę jeśli się nie odezwie zrobię to ja. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie dobrze, nie chcę by odchodzili, chcę ich mieć przy sobie już zawszę. Tak mogę marzyć ale czy to się spełni? Zobaczymy, nie chcę się zawieść bo w ostatnim czasie dużo straciłam, aż za dużo i muszę dać sobie radę żyć bez Piotrka i Lilki. Dzięki chłopakom poznałam inne życie, pokazali mi że nie można się przejmować, ale po mimo tego i tak moje myśli wracają dalej do ogniska, nie umiem zapomnieć od tak. To co przeżyłam wpłynęło na mnie tak mocno, że do końca życia będę to pamiętać. Nie ucieknę od tego chyba. Widoki przez szybę były tak piękne, zniewalające i zapierające dech w piersiach. Kiedy przekroczyliśmy granicę z Czechami, otaczały nas praktycznie same góry pierwszy raz w życiu widziałam takie widoki, nie da się tego opisać po prostu cudownie, inaczej niż w Polsce! Słońce chyliło się ku zachodowi. A góry wyglądały jeszcze piękniej niż przedtem . Godziny mijały, a prawie wszyscy spali. Ja z mamą obserwowaliśmy wszystko co dzieję się na zewnątrz. Ulice były tak ładnie oświetlone, nocne życie dawało się we znaki, a ja coraz bardziej nie mogłam doczekać się, kiedy dotrzemy na Sycylię! Po kilku godzinach przekroczyliśmy granice z Włochami. Było jeszcze piękniej niż sobie wyobrażałam, cieplutko, słonecznie, miło i przyjaźnie. Wjechaliśmy autokarem na prom, by dostać się na Sycylię! Pierwszy raz płynęłam, szum fal, miły wiaterek we włosach. Przyznam, że trochę się bałam. Płynęliśmy około 30 minut. Następnie wsiedliśmy z powrotem do autokaru i ruszyliśmy w dalszą drogę! W Catani czekała na nas ciocia, pomogła zabrać nam nasze rzeczy i udałyśmy się do jej mieszkania, na pierwszy rzut oka nie było, aż tak ładne. Jednak kiedy weszłyśmy do środka okazało się, że jest bardzo ładne urządzone. Nowocześnie z dozą elegancji. Wszystkie ściany były pokryte białą farbą, co kontrastowało z ciemnobrązowymi antycznymi meblami. Na korytarzu zwieszone były przepiękne obrazy, również w ciemnych ramach. Zdjęcia rodzinne zostały umieszczone na komodzie. Dosłownie wszystkie dodatki w tym domu miały kolor biały, brązowy lub czarny. Byłam pod ogromnym wrażeniem umiejętności dekoratorskich mojej cioci, ponieważ to ona projektowała wnętrze tego domu. Po krótkiej rozmowie rodzinnej, udałam się pod prysznic. Kiedy dotarłam do swojego pokoju i położyłam się do łóżka, od razu zasnęłam.
Zdjęcia są mojego autorstwa!
Czekam na wasze pytania !
https://ask.fm/Emptyypromisesinfo
sobota, 30 stycznia 2016
Rozdział IX
Dni mijały nieubłaganie szybko zostały mi tylko cztery na pożegnanie się z najbliższymi, nawet nie wiem kiedy chłopcy stali się dla mnie tak bardzo ważni . Czy rozłąka z Piotrkiem była powodem tego, że los chciał abym ich poznała? Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Było pełne pytań i wątpliwości. Straciłam Lilę i Piotrka a zyskałam Emila i Ernesta. Czy to porównanie jest słuszne? Może wydawać się dziwne to, że oni znaczyli dla mnie za wiele nie raz myślę o tym, jak bardzo kochałam Piotrka i jak zakończyła się moja przyjaźń z Lilką.
Ale czy warto się nad tym tak rozczulać? Bo tylko dyskoteka pokazała kogo tak na prawdę darzyłam wieloletnim uczuciem. Każde wspomnienia związane z nimi bolały te dobre i te złe. Nie wiem za co płace, że spotkał mnie taki los. Ale teraz najważniejsi są Emil i Ernest. Co do nich jestem pewna jednego za duża dla mnie znaczą. Dwaj przyjaciele od lat a ja pomiędzy nimi. Kłamstwo moje i Ernesta może spowodować ból Emila. A ja co tak na prawdę chcę? Czy być z Ernestem, czy Emilem? Czy utrzymywać dalej sekret i okłamywać Emila. Nie chce ich ranić, nawet nie mogę być z jednym z nich bo mogę stracić drugiego.
Przeze mnie może rozpaść się ich przyjaźń, może zwariowałam ale bardzo ich lubię. Przy nich czuję się wyjątkowo inaczej. Czy tylko dla mnie znaczą tak wiele? Wiem tylko jedno nie mogę wybierać po miedzy nimi. Dziś spotkam się z nimi i spróbuję porozmawiać o tym co mnie trapi. Nie chce ranić ich i siebie bo za dużo stracę.
Spotkaliśmy się tam gdzie zawsze. Usiedliśmy sobie przy drewnianym stoliku dziś dzień był dosyć chłodniejszy wiec w pobliżu było tylko kilka osób. Rozpaliliśmy grilla i ułożyliśmy na nim kilka kiełbasek.
W pewnym momencie Emil wstał i zapytał mnie czy możemy porozmawiać na osobności, przeczuwałam temat tej rozmowy lecz dosyć niechętnie zgodziłam się. Wstałam i postanowiliśmy obejść plaże dookoła.
W zachowaniu Emila widziałam zdenerwowanie i lekką niepewność a na twarzy miał leki grymas.
-Nina musisz o czymś wiedzieć. -powiedział.
-Tak? Wiec słucham. -odparłam.
-Ja ostatnio dużo o tobie myślę a szczególnie po zdarzeniu z dyskoteki muszę przyznać, że znaczysz dla mnie więcej niż sądziłem, że będziesz znaczyć. Nina, nie wiem jak przyjmiesz to co ci zaraz powiem, ale chcę abyś sobie wszystko przemyślała i powiedziała co sądzisz. Zgoda?
-Zgoda.
-Nina, ja zakochałem się w tobie, na dyskotece wtedy, gdy przez Piotrka upadłaś czułem, że nie mogę pozwolić na toby on cię skrzywdził. Nie darowałbym sobie tego, że mógłby ponownie ci coś zrobić.
Za dużo dla mnie znaczysz, a wiem, że mogę zapewnić ci bezpieczeństwo i uczucie jakiego potrzebujesz.-Wtedy Emil zbliżył się do mnie i wziął moje zimne dłonie i oplótł swoimi delikatnymi,ciepłymi palcami. Spojrzał mi prosto w oczy i delikatnie się uśmiechnął najpiękniej jak tylko potrafi i wypowiedział.- Kocham Cię!Kocham Cię jak wariat! Nawet nie wiesz jak bardzo,jeszcze nie spotkałem takiej osoby jak ty, jesteś dla mnie największym szczęściem. Pewnie teraz myślisz, że zwariowałem, tak na twoim punkcie. Jesteś dla mnie słońcem dla którego chcę wstawać każdego dnia,chcę cię widywać, przytulać po prostu chcę z tobą być, Nina. Proszę przemyśl sobie to co powiedziałem, znaczysz dla mnie dużo i chcę abyś była przy mnie każdego dnia.- Słysząc te wypowiedziane słowa moje ciało nie wykonało żadnego ruchu,stałam jak wryta odtwarzając sobie wypowiedziane przez niego słowa. On mnie kocha, naprawdę kocha a czy ja jego również ?!-Emil zbliżył się do mnie tak blisko, że nasze twarze dzieliło dosłownie kilka centymetrów. Czułam woń jego cudownych perfum, słyszałam szybkie bicie naszych serc. Zamknął oczy i przybliżył się bardziej, chciał mnie pocałować. A ja nie mogłam do tego dopuścić!
Szybko cofnęłam się do tyłu by uniknąć pocałunku, chciałam tego ale nie byłabym fair w stosunku do Ernesta!
-Przepraszam, wybacz mi, ale jak jesteś blisko pragnę cię całować i przytulać. Działasz na mnie tak,że o niczym innym nie myślę tylko o byciu z tobą.
-Emil, my nie możemy to jest nie odpowiedni czas,ja niedługo wyjeżdżam a wszystko może się jeszcze zmienić.
-Nic się nie zmieni, bo cię kocham! Nina, przemyśl sobie wszystko ja nie odpuszczę tak łatwo!
-Dobrze, przemyśle i na pewno wrócimy jeszcze do tej rozmowy.
-Cieszę się a wiec wracamy do chłopaków?
-Jasne.- Wracając myślałam w kółko o słowach wypowiedzianych przez Emila. Jestem pewna,że z nim mogłabym być na prawdę szczęśliwa,ale w takim razie co z Ernestem.
Jest mi tak bardzo głupio,że oszukuję Emila, ale nie wiem jak postępować, oni bardzo się od siebie różnią ale jednak mają to coś co bardzo mi się spodobało.
Hej kochani!!
Jeśli macie do mnie jakieś pytanka zapraszam : https://ask.fm/Emptyypromisesinfo
Ale czy warto się nad tym tak rozczulać? Bo tylko dyskoteka pokazała kogo tak na prawdę darzyłam wieloletnim uczuciem. Każde wspomnienia związane z nimi bolały te dobre i te złe. Nie wiem za co płace, że spotkał mnie taki los. Ale teraz najważniejsi są Emil i Ernest. Co do nich jestem pewna jednego za duża dla mnie znaczą. Dwaj przyjaciele od lat a ja pomiędzy nimi. Kłamstwo moje i Ernesta może spowodować ból Emila. A ja co tak na prawdę chcę? Czy być z Ernestem, czy Emilem? Czy utrzymywać dalej sekret i okłamywać Emila. Nie chce ich ranić, nawet nie mogę być z jednym z nich bo mogę stracić drugiego.
Przeze mnie może rozpaść się ich przyjaźń, może zwariowałam ale bardzo ich lubię. Przy nich czuję się wyjątkowo inaczej. Czy tylko dla mnie znaczą tak wiele? Wiem tylko jedno nie mogę wybierać po miedzy nimi. Dziś spotkam się z nimi i spróbuję porozmawiać o tym co mnie trapi. Nie chce ranić ich i siebie bo za dużo stracę.
Spotkaliśmy się tam gdzie zawsze. Usiedliśmy sobie przy drewnianym stoliku dziś dzień był dosyć chłodniejszy wiec w pobliżu było tylko kilka osób. Rozpaliliśmy grilla i ułożyliśmy na nim kilka kiełbasek.
W pewnym momencie Emil wstał i zapytał mnie czy możemy porozmawiać na osobności, przeczuwałam temat tej rozmowy lecz dosyć niechętnie zgodziłam się. Wstałam i postanowiliśmy obejść plaże dookoła.
W zachowaniu Emila widziałam zdenerwowanie i lekką niepewność a na twarzy miał leki grymas.
-Nina musisz o czymś wiedzieć. -powiedział.
-Tak? Wiec słucham. -odparłam.
-Ja ostatnio dużo o tobie myślę a szczególnie po zdarzeniu z dyskoteki muszę przyznać, że znaczysz dla mnie więcej niż sądziłem, że będziesz znaczyć. Nina, nie wiem jak przyjmiesz to co ci zaraz powiem, ale chcę abyś sobie wszystko przemyślała i powiedziała co sądzisz. Zgoda?
-Zgoda.
-Nina, ja zakochałem się w tobie, na dyskotece wtedy, gdy przez Piotrka upadłaś czułem, że nie mogę pozwolić na toby on cię skrzywdził. Nie darowałbym sobie tego, że mógłby ponownie ci coś zrobić.
Za dużo dla mnie znaczysz, a wiem, że mogę zapewnić ci bezpieczeństwo i uczucie jakiego potrzebujesz.-Wtedy Emil zbliżył się do mnie i wziął moje zimne dłonie i oplótł swoimi delikatnymi,ciepłymi palcami. Spojrzał mi prosto w oczy i delikatnie się uśmiechnął najpiękniej jak tylko potrafi i wypowiedział.- Kocham Cię!Kocham Cię jak wariat! Nawet nie wiesz jak bardzo,jeszcze nie spotkałem takiej osoby jak ty, jesteś dla mnie największym szczęściem. Pewnie teraz myślisz, że zwariowałem, tak na twoim punkcie. Jesteś dla mnie słońcem dla którego chcę wstawać każdego dnia,chcę cię widywać, przytulać po prostu chcę z tobą być, Nina. Proszę przemyśl sobie to co powiedziałem, znaczysz dla mnie dużo i chcę abyś była przy mnie każdego dnia.- Słysząc te wypowiedziane słowa moje ciało nie wykonało żadnego ruchu,stałam jak wryta odtwarzając sobie wypowiedziane przez niego słowa. On mnie kocha, naprawdę kocha a czy ja jego również ?!-Emil zbliżył się do mnie tak blisko, że nasze twarze dzieliło dosłownie kilka centymetrów. Czułam woń jego cudownych perfum, słyszałam szybkie bicie naszych serc. Zamknął oczy i przybliżył się bardziej, chciał mnie pocałować. A ja nie mogłam do tego dopuścić!
Szybko cofnęłam się do tyłu by uniknąć pocałunku, chciałam tego ale nie byłabym fair w stosunku do Ernesta!
-Przepraszam, wybacz mi, ale jak jesteś blisko pragnę cię całować i przytulać. Działasz na mnie tak,że o niczym innym nie myślę tylko o byciu z tobą.
-Emil, my nie możemy to jest nie odpowiedni czas,ja niedługo wyjeżdżam a wszystko może się jeszcze zmienić.
-Nic się nie zmieni, bo cię kocham! Nina, przemyśl sobie wszystko ja nie odpuszczę tak łatwo!
-Dobrze, przemyśle i na pewno wrócimy jeszcze do tej rozmowy.
-Cieszę się a wiec wracamy do chłopaków?
-Jasne.- Wracając myślałam w kółko o słowach wypowiedzianych przez Emila. Jestem pewna,że z nim mogłabym być na prawdę szczęśliwa,ale w takim razie co z Ernestem.
Jest mi tak bardzo głupio,że oszukuję Emila, ale nie wiem jak postępować, oni bardzo się od siebie różnią ale jednak mają to coś co bardzo mi się spodobało.
Hej kochani!!
Jeśli macie do mnie jakieś pytanka zapraszam : https://ask.fm/Emptyypromisesinfo
sobota, 16 stycznia 2016
Rozdział VIII
Mój wyjazd za granicę zbliżał się dużymi krokami. Nie chciałam wyjeżdżać, ponieważ będę z dala od moich najbliższych. Zastanawiałam się czy warto? Moja podróż jest już zaplanowana i opłacona od dłuższego czasu, więc nie mam wyjścia i muszę jechać. Nie mogę zawieść cioci, która tak za mną tęskni. Z jednej strony chcę zwiedzać Sycylię, poznawać obyczaje, kulturę, ludzi, zobaczyć piękne morze, zabytki i odwiedzić wiele ciekawych miejsc. Z opowiadań mojej cioci można wywnioskować, że tam po prostu jest inaczej, ludzie nie przejmują się tak swoimi problemami codziennymi, są uśmiechnięci, cieszą się życiem i korzystają z niego jak tylko mogą. Może ta podróż mnie czegoś nauczy? Może da mi siłę? Może zapomnę i będę się cieszyć tym co mam? Nadszedł czas przygotowań do podróży, czyli zakupów to co kocham najbardziej! Musiałam zaopatrzyć się w nowy strój kąpielowy, okulary przeciwsłoneczne, oraz kupić kilka sukienek i spódnic, parę nowych bluzek, ponieważ uznałam, że mam za mało rzeczy, które nadałyby się na moje wakacje. Zakupy sprawiały mi ogromną frajdę i uśmiech na twarzy. Mam tylko wielką nadzieję, że dobrze wypadnę w gronie znajomych mojej ciotki. Oczywiście w wolnych chwilach zajęłam się nauką języka włoskiego, powiem szczerzę, że spotkałam się z wieloma językami, ale ten wydawał mi się prostszy do nauki, jestem z siebie dumna,że w okresie kilku tygodni nauczyłam się kilku przydatnych zwrotów by móc porozmawiać z tamtejszą społecznością.
W drodze do domu napisał do mnie Ernest z pytaniem co u mnie, co robię i jak się czuję po wczorajszej sytuacji. Bardzo miło z jego strony,że się o mnie martwi,ale tego najbardziej się boje, wyjadę bez kontaktu z nim a wiem już teraz, że będę za nim bardzo tęsknić,oczywiście nie zapominając o Emilu za nim będę również tęsknić. Ale z Ernestem łączy mnie jakaś tajemnicza wieź, kiedy ze sobą piszemy dzień w dzień po kilkanaście godzin nasza relacja jest coraz trwalsza,ale na ile czasu to wystarczy? Miesiąc rozłąki wystawi naszą relacje na próbę. Czy przetrwamy? Czy będzie za mną choć trochę tęsknic? Tyle pytań zadaję sobie sama. Może warto dać sobie czas na przemyślenia? Oczywiście jak co wieczór oddałam się rozmowie z Ernestem, wymienialiśmy się utworami i zagłębialiśmy się w tekstach. Dzisiejszy wieczór spędziliśmy na rozmowie o moim wyjeździe do Włoch. -Będę za tobą tęsknił... - w pewnym momencie wysłała mi wiadomość o takiej treści. - Ja za tobą też, nawet nie wiesz jak bardzo...-odpowiedziałam. -Musisz jechać? -Tak mam już opłacony wyjazd. -Rozumiem.jakoś będę musiał wytrzymać ten miesiąc bez ciebie... -Szybko zleci i resztę wakacji spędzimy razem. -Mam taką nadzieję! -Wiesz nawet nie zdajesz sobie ile znaczy dla mnie znajomość z tobą. -Chyba czytasz w moich myślach!-Czytając to miałam uśmiech na twarzy,czułam wielką radość,znaczył dla mnie za wiele,zaczęło mi na nim zależeć... A Emil? Przecież on o naszej relacji nic nie wiedział.. -Cieszę się, że aż tak się rozumiemy Ernest. -Dobranoc, Nina. -Kolorowych snów, Ernest.
Po naszej rozmowie, przez resztę wieczoru zastanawiałam się nad sensem słów Ernesta. Miałam złe przeczucia co do konsekwencji naszych słów.
Kochani chciałam Wam podziękować za to,że jesteście dalej ze mną,za tyle miłych komentarzy i obserwacji! Nawet nie wiecie, ile dla mnie znaczycie!!
Znajdziecie mnie tutaj :
https://ask.fm/Emptyypromisesinfo
Subskrybuj:
Posty (Atom)
